Będąc dzisiaj na spacerze ze swoim psem Bazylem postanowiłam usiąść na kawę w knajpce koło mojego mieszkania. Taka spontaniczna decyzja – od serca.
Wielokrotnie mijałam to miejsce ale nie miałam dotychczas okazji usiąść na kawę. Siadając usłyszałam głos kelnera pytającego czego się napije.
I nagle zdaje sobie sprawę, że słyszę głos, który mam wrażenie że znam od lat. Taki piękny i kojący. Głos, który mnie wręcz otula. Jakby przyjaciel. Przeszły mnie dreszcze.
Zamówiłam u Niego espresso i chyba za sprawą Jego głosu się rozmarzyłam o mieszkaniu. Pijąc espresso rozglądałam się po mieszkaniach w sąsiednich kamienicach. Wiatr wiał orzeźwiająco, scena jak z filmu.
Nagle, nad kawiarnią zobaczyłam idealne mieszkanie. Wyglądało na puste.
I piętro, balkon, idealnie jak dla mnie. Wyremontowane. Zapytałam siebie czy mogłabym tam mieszkać. Moje serce odpowiedziało w sekundę że tak.
Chciałam zapłacić wiec pomału wstałam i w tym momencie widzę jak kelner daje mi znać, że podejdzie z terminalem.
I znów ten piękny ciepły aksamitny głos. Tak miękki.
Płacąc, słyszę siebie jak pytam go o to mieszkanie, czy wie może co i jak.
Zaskoczona słyszę swój a potem jego głos, który również zdziwiony odpowiada, że od września będzie to mieszkanie wynajmować.
Z dziewczyną, dodaje po chwili. Dziewczyna w międzyczasie usiadła przy sąsiednim stoliku. Rozmawiała przez telefon.
Pomału wszystkie puzzle składały mi się w całość. Popatrzyłam na całą tę sytuację jakby z boku. Uśmiechałam się do siebie.
Niby nic a jednak.
On coś mówił o zarządcy, aby spytać o inne mieszkania ale ja już mało w sumie słuchałam. Coś magicznego było w tej chwili. Jakby mnie poniosło.
Było w niej dużo MANA – jakby to powiedzieli Hawajczycy.
MANA to magia, spiryt.
Chyba oboje poczuliśmy jakiś rodzaj magii, która się roztaczała bo byliśmy jakby skrępowani. Wiatr rozwiał rzeczy ze stolika. Czułam się jak w lekkim transie. Podziękowałam i odeszłam , gratulując mieszkania.
Nie wiem czy jakieś przesłanie miała ta chwila. Ale wiem, że zostanie we mnie, tego jestem pewna.
Takie chwile pojawiają się gdy otwieramy się na odczuwanie.
Bo życie jest pełne MANA.
Czy macie jakieś podobne historie pełne MANA?